Ostatnio w pracy dostałem mailem powiadomienie o zdarzeniu, którego miałem być uczestnikiem. Zaproszenie zostało wysłane z Outlooka w formie wiadomości
vCalendar, której ni w ząb mój klient poczty
Thunderbird (a! przy okazji, mam zainstalowaną najświeższą wersję 2.0) nie mógł zrozumieć ani wyświetlić w zrozumiałej dla ludzi formie. Zamiast tego widziałem tylko takie coś:
BEGIN:VCALENDAR
PRODID:-//Microsoft Corporation//Outlook 11.0 MIMEDIR//EN
VERSION:2.0
METHOD:REQUEST
BEGIN:VEVENT
ATTENDEE;ROLE=REQ-PARTICIPANT;RSVP=TRUE:MAILTO:...
Prywatnie korzystam z kalendarza
Google Calendar i podoba mi się to narzędzie - jest ładne i ma bezpłatne powiadomienia SMS. I taki kalendarz mi wystarcza, bo żadnych kalendarzy offline nie potrzebuję.
Postanowiłem zmusić Thunderbirda do czytania notatek vCalendar. Z pomocą przyszedł project
Lighting, dzięki któremu do
TB dodana jest funkcjonalność kalendarza:

Dzięki temu, wiadomości z notatkami VCALENDAR są już poprawnie rozpoznawane i można je dodać do swojego kalendarza jednym przyciskiem:

Do kalendarza można również dodawać już istniejące kalendarze, również Google Calendar, co oczywiście zrobiłem. Jest jeden feler - kalendarz Google jest w trybie "tylko do odczytu" (tzn. nie można dodawać nowych wydarzeń z poziomu
TB). Ale z pomocą przychodzi kolejny dodatek -
Provider for Google Calendar i funkcjonalność kalendarza rozszerza się o aktywną obsługę Google Calendar:

Podsumowując: mam teraz obsługę vCalendar, w Thunderbird wyświetlają mi się zdarzenia "firmowe" i "domowe" (aby przez przypadek praca nie przysłoniła zdarzeń osobistych ;-) ) i mogę dodawać nowe wydarzenia do mojego kalendarza na Google przez
TB.
Pięknie, prawda?
Etykiety: google, praca