Z przyjemnością i wielką dumą mam zaszczyt poinformować, że nasza rodzina powiększyła się o kolejnego członka rodziny. Dzisiaj, o godzinie 5:40 dołączyła do nas córeczka - Ania. Waga tuż po porodzie to 3550g, długość 50cm, dostała 10 punktów w skali Apgar.
Po raz drugi byłem przy porodzie naszego dziecka i muszę przyznać, że jest to niesamowite uczucie!
Kasia i Ania nadal są jeszcze w szpitalu, ale czują się dobrze. Gratulacje dla dzielnej Kasi! Ja z Adasiem i Luck-im czekamy na dziewczyny z niecierpliwością w domu.
Kilka pierwszych zdjęć można znaleźć tutaj: zdjęcia Ani
W zeszły weekend w końcu przeprowadziliśmy się do nowego domu. Ilość rzeczy i wszelkiej maści gratów przerosła moje szacunki, ale trzeba przyznać - skrupulatnie te stare 50 metrów kwadratowych zapychaliśmy przez ostatnie dwa lata.
Na szczęście z pomocą przyjechał mój tato (samochód z przyczepką przydał się jak nic), brat Paweł, a z Kasi strony: Monika i Mariusz. Od piątku po południu do soboty wieczorem było co robić. Na 3 samochody (potem 4) zrobiliśmy 4 kursy z mieszkania do nowego domu.
W sobotę byliśmy wszyscy zmęczeni, ale szczęśliwi, - to był nasz pierwszy wieczór, który spędzaliśmy w nowym domu. Nawet mieliśmy pierwszych gości! W odwiedziny przyjechała do nas Ula z chłopakiem, którzy akurat przyjechali na weekend do Wrocławia z Warszawy.
Niedziela upłynęła nam na ogarnianiu tego całego bałaganu oraz na rozpakowywaniu pudeł, które dzień wcześniej były tak skrupulatnie zapełniane.
Teraz, kilka dni później, dom wygląda coraz przyjemniej, bo pudła z rzeczami znikają jak topniejący śnieg na wiosnę. Niektóre pudła zostaną na dłużej, bo muszą poczekać na nową szafę.
Zapraszam serdecznie wszystkich naszych znajomych do odwiedzania nas w nowym domu!
Już tuż tuż, już wkrótce! Lada dzień powinienem dostać telefon z informacją kiedy możemy przeprowadzać się do Zachowic - naszego nowego domu.
W tygodniu wieczorami (bo wcześniej jesteśmy w pracy) niewiele będziemy mogli zrobić, ale na weekend 24-25 listopada planujemy przeprowadzkę pełną parą.
Osoby dysponujące wolnym czasem w ten weekend zapraszam do pomocy :) Potrzebna będzie każda para rąk do pakowania maneli w pudła i przewożenie tego na nowe miejsce. Będzie też trochę mebli do przewiezienia, więc silne dłonie i plecy będą tak samo potrzebne jak damskie ręce do pakowania.
Pomoc zaoferował już Paweł oraz Mariusz. Ktoś jeszcze chętny?
Jak już pisałem w poprzednim poście, wszystko wskazuje na to, że dziecko, którego spodziewamy się w styczniu będzie dziewczynką.
Wybór imienia dla dziecka to wcale nie jest łatwe zadanie. Metody typu "palec w kalendarz" z reguły nie przynoszą satysfakcjonujących rezultatów, bo tam pełno jest imion typu Eugenia, Mirosława itp, które z dzisiejszą modą lub konwencjami nie mają nic wspólnego.
My z Kasią mamy już pewne typu jeśli chodzi o imię. Chętnie jednak poznałbym Wasze zdanie. W związku z tym pozwoliłem sobie stworzyć krótką ankietę (jedno pytanie), o której wypełnienie chciałem Was prosić:
Po wczorajszej wizycie Kasi u lekarza, mamy potwierdzoną informację (cytat za panią ginekolog: "na pewno, więcej niż 100% pewności"), że dziecko, którego nadejścia spodziewamy się w styczniu jest dziewczynką :)
Na zdjęciach USG na próżno szukać siusiaka, a więc Adaś będzie miał siostrzyczkę! Bardzo się cieszę! My wszyscy bardzo się cieszymy.
Dzwoniłem już wczoraj do "żony dziadka" (tzn. mojej mamy), aby powiedzieć jej, że od stycznia będzie już "pełnoprawną" babcią.
Teraz zastanawiamy się nad imieniem dla dziewczynki. Jakieś propozycje? :)
W zeszłą niedzielę skończył się nasz dwutygodniowy urlop. Niestety nie wszystko udało nam tak, jak sobie to zaplanowaliśmy - ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...
Pierwszy tydzień urlopu spędziliśmy na załatwianiu formalności związanych z domem i mieszkaniem. Z tego powodu musieliśmy odwołać zarezerwowany od kwietnia pobyt nad morzem. Ten czas spędziliśmy w Słotwinie, gdzie Adaś na zmianę bawił się w piaskownicy, kopał piłkę, biegał z psami i jeździł... No właśnie - jeździł na traktorku :)
Dziadek Adam pozwolił Adasiowi jeździć na traktorku-kosiarce, którym strzyże trawę w ogrodzie. Najwolniejszy bieg, Adaś przy kierownicy i jazda! Dla naszego malucha była to niesamowita frajda! Dodatkowo Dziadek Adam nauczył Adasia kręcić kierownicą, więc Adaś sam (oczywiście pod czujnym okiem kogoś dorosłego) jeździł i zawracał na podwórku. Niesamowity widok! Adaś jeździ, kręci kierownicą, patrzy na kółka czy są już odpowiednia wyprostowane - bomba! Swoją komórką nakręciłem krótki filmik, gdzie możecie zobaczyć jak to wyglądało.
Kiedy formalności związane z domem dobiegły końca, w końcu mogliśmy gdzieś wyjechać, chociaż na kilka dni.
Wybór padł na całkiem ładny ośrodek "Magda" w Brennie. Cicha okolica z dala od głównej ulicy, ładny domek z tarasem, z bezpośrednim widokiem na jeziorko oddalone o 200m - urlop udał nam się wyśmienicie. Na urlop pojechał z nami Mariusz - Kasi brat. Zaraził mnie grą w "Go" - uwaga, wciąga! :) Oprócz tego z atrakcji mieliśmy: jeziorko, pływanie na łódce/kajakiem, koniki, grill (duużo grilla ;-). Mimo, że spędziliśmy tam raptem 4 dni, to wypoczęliśmy porządnie...
Przez pewien czas nie pisałem na blogu, ponieważ wiele spraw na raz nam się nałożyło, a nie chciałem pisać o czymś co nie jest na 100% pewne. Teraz wszystko jest już jasne i mogę zrobić notkę aktualizacyjną na stronie.
Nie wszystkim może jest wiadome, że nasza rodzinka powiększy się (planowo: w styczniu 2008) o kolejnego bobaska. Ponieważ obecnie w trójkę + pies jest nam już za ciasno w naszym dwupokojowym mieszkanku, a za kilka miesięcy będzie nas o jedną sztukę więcej - rozglądaliśmy się od jakiegoś czasu za domkiem pod Wrocławiem.
W końcu udało nam się znaleźć miły i przytulny domek w Zachowicach, z ładną 10 arową działką. Domek jest już wykończony (jeśli chodzi o mury i podłogi), działka ogrodzona - można powiedzieć, że wystarczy że przyjdziemy ze swoimi szczoteczkami do zębów ;-) Oczywiście w środku czeka nas jeszcze urządzanie "po swojemu" m.in. meble, kuchnia, miejsce na drewno itp, ale - jak to przy domu - roboty nigdy nie zabraknie. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mógł pomajsterkować przy naszym nowym domu! :)
Następnym krokiem była sprzedaż mieszkania, która przebiegła nam w miarę bezproblemowo. Nie obyło się bez małych problemów finansowych i latania po bankach, aby domknąć obie transakcje, ale tutaj na ratunek przyszła rodzina i znajomi - a więc podziękowania m.in. dla Mamy, Uli i Pawła.
Planowany termin wprowadzenia się do nowego domu oraz wyprowadzenia się ze starego mieszkania to koniec listopada / początek grudnia.
Nasi obecni sąsiedzi (z Buraczanej) już zaczynają za nami tęsknić i żałują, że będziemy się przeprowadzać. Miło jest, że ktoś będzie za nami tęsknił. Mam nadzieję, że będzie teraz okazja, aby się częściej odwiedzać.